logo

Monday 06th of September 2010

Wakacyjna wyprawa na obóz do Ostródy

W te wakacje wybraliśmy się całą rodziną na obóz do przepięknej, ale niedocenianej Ostródy. Małe miasteczko nad dwoma pięknymi jeziorami nie jest chętnie odwiedzane przez turystów ze względu na brak bazy noclegowej. Wszystko inne tam jest - plaże z pomostami i ratownikami, promenada z miłymi knajpkami, kręgielnia, basen z aquaparkiem, możliwość pożyczenia kajaków, łódek oraz duży wyciąg dla narciarzy wodnych. Atrakcje, wiele sklepów i bliskość Grunwaldu powinny ściągnąć turystów. Co z tego, kiedy kwater nie ma w centrum, są jedynie dwa drogie hotele i szkoła przerobiona latem na wątpliwej jakości schronisko.

Mimo tego, że byliśmy zakwaterowani w schronisku, nasz pobyt był tam bardzo miły i udany. Szczególnie ze względu na wypełniony po brzegi program obozu, towarzystwo i fantastyczną pogodę. Nie nudziliśmy się bo w przerwach między treningami biegaliśmy nad jezioro albo na kajaki. Wieczorami wpadaliśmy do kręgielni, aby spróbować swoich sił w rzucaniu kulami.

Do wyjazdu nie przygotowywaliśmy się za długo, bo nie było na to za wiele czasu. Spakowaliśmy minimalną ilość rzeczy, ale i tak naszego bagażu wyszło około 900 litrów (450 litrów w bagażniku, 430 w boksie, drobne rzeczy i plecaczki wewnątrz samochodu). Te 900 litrów zmieściło się do naszej Fabii z boksem na dachu. Mimo tego, że znajomi z powątpiewającymi uśmiechami patrzyli na naszą górę "Barrelek" przy malutkim samochodzie. Ale wszystko dało się upchnąć. Zmieściła się nawet hulajnoga Nadii i moje statywy fotograficzne.

Ale jak potem stwierdziliśmy, nie mogliśmy wziąć mniej rzeczy. Oprócz normalnych ubrań na każdą pogodę musieliśmy spakować także sporo sprzętu - rękawice, kaski, ochraniacze, doboki - wszystko to zajmowało dwie torby. Podkoszulki na treningi zajmowały kolejną, bo nie było wiadomo, czy będziemy mieli dostęp do pralki. A ponieważ pogoda w Polsce jest niepewna, nie można zrezygnować także z cieplejszych ubrań. No bo tutaj w jeden dzień może być 35 stopni, a na drugi temperatura spada do 15. Tak się właśnie stało w ostatni dzień naszego pobytu w Ostródzie. Ale dzięki temu że pogoda wytrzymała, wakacje mieliśmy słoneczne i udane, a powrót w przyjemnym chłodzie. A, zapomniałem jeszcze o jednej rzeczy, która zajmowała pokaźne miejsce w naszym bagażniku. Była to mikrofalówka, którą postanowiliśmy zabrać ze sobą. Szkoda, że nie ma turystycznych mikrofalówek, bo ta jest pokaźna. Ale przydała nam się wielokrotnie w czasie wyjazdu. Na koniec nawet znalazłem dla niej zastosowanie w bagażniku. Ponieważ Paulina w wolnych chwilach składała kartonowe modele maszyn budowlanych, więc musieliśmy je uratować przed zgnieceniem w podróży. Wnętrze metalowej mikrofalówki okazało się bezpieczną ochroną dla konstrukcji Pauliny.

Jak zwykle torby Barrel sprawdziły się w każdych warunkach. Te, które były w boksie na dachu, ochroniły nasze ubrania przed zawilgoceniem, kiedy wracaliśmy w czasie ulewnego deszczu. Ze względu na swój kształt, świetnie dają się upchnąć także w bagażniku i nie pozostawiają za wiele pustej przestrzeni. Wolne miejsca dopchaliśmy workami z butami i ręcznikami. A na miejscu dwie barrelki były wciągłym użyciu, bo nosiliśmy w nich sprzęt treningowy. Mieszkaliśmy w pokoju nauczycielskim, na szybko zaadaptowanym na salę schroniska, więc nie było tam dostępnych szaf. Te, które były, były zaplombowane, więc wszystkie ubrania trzymaliśmy w torbach. Ale nie stanowiło to większego utrudnienia, bo torby otwierają się szeroko i pozwalają na łatwy dostęp do wnętrza bez przewracania wszystkiego w celu znalezienia bielizny.

Jak widać na powyższym zdjęciu naszego bagażu, kupiliśmy łuki. Jak pewno można się domyślić, zakupu dokonaliśmy na średniowiecznym targu pod Grunwaldem. Bo udało nam się pojechać na oddalone o 30km pola dzień przed inscenizacją bitwy. Wrażenie niesamowite, mnóstwo ludzi w strojach z epoki, spacerujących, leżących, rozmawiających ze sobą. Targowa aleja między straganami, a na straganach łuki, drewniane kubki, sukno, rzeźbiarze i kowale, treserzy węży i sprzedawcy kwasu chlebowego. Aż chciałoby się rozbić pod namiotem i zamieszkać tam na kilka dni.

Wykorzystany sprzęt:

  • 4 x Tatonka Barrel w różnych rozmiarach na ubrania i sprzęt sportowy
  • 1 x Tatonka Barrel Roller (ulubiona torba na kółkach Pauliny)
  • Patience 10 z przyborami do pisania i rysowania Ani
  • Patience 12+ przydatny na zakupach i na wycieczce na kajaki
  • Photopack - mój ulubiony plecak na aparat, wszelkie ładowarki i 1/3 bagażu
  • starsza wersja Big Air - plecak komputerowy Ani
  • Nordic single - biodrówka do porannego biegania
  • bidon
  • Etui Tool Pocket S na nóż znaleziony we Friedrichshafen
  • kosmetyczka Shaver Kit z kosmetykami Artura
  • kosmetyczka Travel Kit z kosmetykami
  • Wash Bag Plus - duża kosmetyczka na kosmetyki dzieci
  • Flachbeutel i Rundbeutel - nylonowe worki podróżne w różnych wielkościach na buty, czyste i brudne ubrania, bieliznę i drobne przedmioty
  • 2 x Apteczka First Aid
  • apteczka First Aid Min
  • Flip In Pocket - malutka kosmetyczka na podręczne kosmetyki Ani
  • futerał Tatonka na mały aparat fotograficzny
  • Plain Wallet - portfel Ani
  • dwa dziecięce plecaki: Alpine Kid i Alpine Junior

 

Artur A. Kasprzyk