logo

Monday 06th of September 2010

BLOG
Latawce PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Środa, 03 Marzec 2010 14:44

Wieje mocno. Odkurzyłyśmy stary/nowy latawiec:)
Przyznam, że nie tak banalnie puszcza się latawce.
A jak go ubłociłyśmy.... Muszę sobie kalosze sprawić. Takie kolorowe byłyby idealne:)

 
Zimowe przygody PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 01 Marzec 2010 11:30

Hej!

W galerii fotki z zimy 2009/2010. KLIKNIJ TUTAJ, ABY OBEJRZEĆ W tym roku wyjeździliśmy się na nartach i deskach. Jeszcze nie chowamy sprzętu. Jeszcze dorwiemy gdzieś śnieg:) Małe Ciche, Spytkowice, Koninki - tam jeździliśmy. Słońce w Krakowie dzisiaj świeci radośnie, wiatr szczęśliwie nie wieje mocno. Dzieciaki w szkole i przedszkolu, ja zatopiłam się w zdjęciach i zimowych przygodach.
Wrzucam dla Was fotkę Pauliny i Nadii na diecie sopelkowej. Przypomniało się dzieciństwo???


Do usłyszenia!

Ania

 
Przyjaciele namacalni, śnieg i Hubertus PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 26 Październik 2009 11:39

Cześć!

Parę lat temu dotarło do mnie, że człowiek ma w sumie wielu przyjaciół i znajomych, ale niestety w dużej mierze opiera się to o świat wirtualny. Zwłaszcza po narodzinach dziecka ludzie w jakiś dziwny sposób się izolują wymyślając różne powody dla których są uziemieni w domu. Fotki, blogi, nasza klasa, facebook. Patrzę, ale nie daję znać, że widziałam. Brakuje relacji. Każdy wypuszcza treść, ale sporadycznie tak naprawdę otrzymuje sygnał zwrotny. 

Od dłuższego czasu pilnuję równowagi. Wyciągam kumpelki do kina, albo na nocne pogaduchy, gdzieś wychodzimy, gdzieś wyjeżdżamy. Więcej spontaniczności, więcej luzu. Z dzieciakami też się da!

Tymczasem w Koninkach zima.

A w ten weekend pobrykaliśmy imprezowo. Obejrzeliśmy walkę Gołoty i Adamka, a Paulina miała swój pierwszy konkurs na koniach - Hubertus. I wygrała w swojej kategorii:)

Teraz rozkręcamy kolejny tydzień:)
Halloween ... się zbliża:)

Ania

 

 
Zima już? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Wtorek, 13 Październik 2009 10:36

Szaliki, czapki i rękawiczki zostały uwolnione z szafy. Jest zimno, leje, jest parszywie. Za tydzień jedziemy do Koninek. Planowo miała być jesienna wycieczka. Być może pojeździmy na sankach;)

W akademii pogrom, dzieciaki chorują. Na treningach sajgon. Muszę podzielić grupy na mniejsze, bo dzieciaków jest za dużo. To dobrze:) Ale mam misję, aby ich czegoś nauczyć, a nie tylko wypocić.

Paulina miała imieniny w sobotę. Dostała psa;) Cóż zrobić. Dzieci, które mają pluszowe psy marzą o prawdziwych czworonogach. Dzieci, które mają żywe psy w domu marzą o wersji pluszowej:) Pies jest gigantyczny. Niemal pełnowymiarowy golden retriver. Przynajmniej nie żre i nie sypie sierścią;)

Śmigam w teren.

 Ania

 
Nadrabiamy i wyrabiamy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Piątek, 09 Październik 2009 12:51

Hej!

Nadrabiamy zaległości (Artur wrzucił relację z wyjazdu do Hiszpanii)  i staramy się wyrabiać na zakrętach. Rano realizujemy codzienną akcję doprowadzenia dzieci do placówek edukacyjnych. Potem każdy ma swoją misję. Misję szybką, wielozadaniową i wieczorami ryjemy ryjkami o parkiet i docieramy do łóżek po drodze zahaczając o komputery.
Weekendy mamy ostatnio wybitnie miejskie. Marzymy o Koninkach. Może już za tydzień.

Dziś przyszli Panowie Dwaj i naprawili naszą pralkę! Niefortunnie otarli ją na froncie, ale poważnie nie potrafię się o to wkurzyć. Po 3 tygodniach bez pralki odczuwam euforie radości i spełnienia;) Dziś wstawię sobie fotel do łazienki i będę czytać książkę przy cichym szumie wirowania.

Aha, bardzo chciałabym dokładnie opisać nasze wypady do parku, na kręgielnie, na konie, na kasztany, na rolki w deszczu, start akademii i treningów taekwon-do dla dzieci, naszych super imprez z przyjaciółmi, urodzin Pauliny i całej masy codziennych wydarzeń, które sprawiają, że świat jest wyjątkowy.
Są zdjęcia z mikro opisami. W ogóle to może fotoblog powinnam prowadzić?

Migawki codzienności - wrzesień
Migawki codzienności - październik

Ania

 
Nie jest tak strasznie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 07 Wrzesień 2009 21:47

Nie jest tak strasznie, ale luzacko też nie. Sypnęły nam się bardzo ważne domowe sprzęty, które zapewniają równowagę w życiu rodzinnym. Zmywarka i pralka. Zmywarka już działa. Zalała się. Nie dziwię się. Od nadmiaru roboty czasem tylko to przychodzi do głowy. W międzyczasie naprawy wymagały zawory. Znalezienie hydraulika w trybie ekspresowym jest cudem. Naprawdę nie wybrzydzałam. Nie przyglądałam się jak wyglądają w negliżu, choć polskiego hydraulika wciąż nie mogę zapomnieć. Żaden w trybie pilnym nie mógł przyjechać. A zmywarkowy naprawiacz wyraźnie powiedział, że najpierw hydraulik, a potem dopiero ujrzymy zmywarkę. Patowa sytuacja. Szczęśliwie teść stwierdził, że pokombinuje. Cóż. Zmywarka miło szumi i kojąco działa na moją psychikę. A pralka. Na razie tylko głośno chodzi. Ale części już zostały zamówione. Niedługo będę specem od AGD;)
A teraz siedzimy sobie z Anne, która przyjechała do nas z Australii na trzy dni.

Zerkam na jutrzejszy dzień w kalendarzu. Idę spać. Ważne, że robię to co lubię i lubię to co robię:)

 
Wrzesień wystartował PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Środa, 02 Wrzesień 2009 21:29

Hej!
Wystartował wrzesień, a wraz z nim szkoła i przedszkole. Codziennie chodzimy do sklepu papierniczego uzupełniając braki w wyprawce. Dziś zabrakło bloku technicznego z kolorowymi kartkami. 14 września startuje akademia i treningi dla dzieciaków. Już nie mogę się doczekać, tymczasem korzystamy z wolnych chwil i robimy zapasy przygód na następne miesiące.

Paulina dziś po szkole. Podwójne worki na wf i buty na zmianę. Szkoda, że nie mogą części rzeczy zostawiać w szkole.

A to Nadia dziś po przedszkolu. Uciekinier mały. Zwiała mi dzisiaj spod przedszkola i poszła sama na plac zabaw. Niby niedaleko, ale samodzielnie błąkający się chodnikiem 4,5 latek wywołuje we mnie dreszcz nerwowości;)

Idę sprawdzić, czy poduszka czeka na mnie w łóżku! Do usłyszenia!
Ania

 
Wakacje niemal ukończone PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 24 Sierpień 2009 10:14

Cześć po przerwie wakacyjnej!
Powoli organizujemy się przed 1 września. Paulina wyczyściła sobie tornister, spakowała piórnik, Nadia naśladuje i też pakuje swoje rzeczy. Wieczorami przeglądamy zdjęcia i wspominamy błogi relaks.
Wieczorem śmiagamy jeszcze z dzieciakami do Koninek, my imprezujemy i ładujemy akumulatory przed jesienią.
W galerii fotki wakacyjne. Zapraszamy!

Ania

 
Muzeum Inżynierii Miejskiej PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Piątek, 10 Lipiec 2009 09:27

Hej!
Wpakowałyśmy się wczoraj w tramwaj numer 9 i po przejechaniu szesnastu przystanków dotarłyśmy do Muzeum Inżynierii Miejskiej.
Fantastyczne miejsce. Wystawa interaktywna, doświadczenia robione własnymi rękami wciągnęły nas bez reszty. Hitem była budowa mostu i wodne turbiny. Stare samochody i motocykle otrzymały etykietkę "nie tak atrakcyjnych". Ale stare trawaje i maszyny drukarskie były świetne.

GALERIA FOTEK Z MUZEUM

A to nasz most ... tuż przed katastrofą.

Dziś chcemy wyskoczyć na Rynek na Festiwal Teatrów Ulicznych i być może na wystawę damskich torebek w Muzeum Narodowym.

A tak nawiasem, to ten tydzień nam ekspresowo minął. Cały w Krakowie. A jest tu co robić w wakacje. Wczoraj jeszcze zapędziłyśmy się do Galerii Kazimierz pobijając rekord włóczenia się po sklepach. Rosną mi partnerki zakupowe:)

Ania

 
Wakacyjne plany 2009 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 06 Lipiec 2009 21:56

Cześć Mieszkańcy Ziemi!

Właśnie wrzuciłam galerię mojej samotnej wyprawy do Łeby. Za tydzień zgarniam dzieciaki i jedziemy w góry, a potem całą rodziną będziemy smażyć się w Hiszpanii.

Wyjechałam sama na dwa tygodnie. Pierwszy raz zostawiłam dom, rodzinkę, dzieciaki na czternaście dni. Spektrum doznań i uczuć zasługuje na dłuższy opis. Wróciłam niesamowicie zregenerowana. Takie wypady powinny być wpisane w macierzyństwo. W zasadzie już po trzech dniach mogłam wracać:)

Paulina i Nadia chodzą za mną jak młode kaczki. Nie odstępują ani na krok. Rano czytałyśmy książki, potem kręciłyśmy reklamy na aparacie, upiekłyśmy muffinki. W tym tygodniu robię dziewczynom szkolenie żywieniowe. Za nieco ponad tydzień jedziemy na obóz taekwon-do z naszym klubem i reżim stołówkowy zaczyna mnie stresować. Muszę się zorganizować z posiłkami Nadii (ścisła dieta - muszę jej gotować na miejscu) i wiem jak ślamazarnie idzie nam jedzenie w domu. W tym tygodniu nastawiam minutnik na 15 minut i w tym czasie obiad ma zniknąć. Dzisiaj się udało. 

W dodatku dokonałyśmy dzisiaj cudu. Posprzątałyśmy wszystkie zabawki. Każda najmniejsza rzecz (np. buciki Polly Pocket) zostały posegregowane. Na jutro zostało Paulinie posprzątanie tornistra. Zrobię chyba zdjęcie, bo mam wrażenie, że dno plecaka wypełnione jest kilogramem niezbędnych kartek, gumek do mazania i innych szpargałów, które sukcesywnie opadały na dno każdego miesiąca roku szkolnego 2008/2009. 

Zmykam do spania!

Ania

 
Uciekająca zupa i zalany Kraków PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Środa, 10 Czerwiec 2009 14:11

Na 23:00 zaplanowałam zatrzymanie się. Zamierzam siąść na mojej ulubionej skale, wlepić wzrok w ulubione gwiazdy i przysnąć na chwilę. To najskuteczniejsze ładowanie baterii jakie znam. Jedziemy wieczorem do Koninek. Artur zgarnia mnie i dziewczyny z treningu. Rano spakowałam torby, ogarnełam chałupę. Dzieciaki właśnie wysysają ostatnie minuty bajek z Nickleodona. Dziś na obiad była uciekająca zupa. Najpierw jej część wyskoczyła z garnka, potem z miski i na koniec ostatnie krople wpadły na moją nogawkę.

Burza w Krakowie była niesamowita. Granatowe niebo, w domu ciemno i trzaskające pioruny. Odwołałyśmy jazdę konną, Pan Bogdan stwierdził, że raczej nie wypuszczają dzieci na koniach w takiej aurze;)

Jeśli zastanawiacie się na co wydać 50 złotych, to szczerze polecam Jungle Speed. Gramy w to od paru tygodni. Palce mamy wciąż całe, ale radzę ściągać biżuterię. Dzieciaki bardzo szybko łapią zasady. 

Dobrego przedłużonego weekendu!

Ania

 

 
Dinozaury PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 08 Czerwiec 2009 13:52

Dawno temu, miałam czas na pisanie bloga, był to dziennik. Fenomenalna pamiątka rodzinna składająca się z różnych wydarzeń, chwil i migawek codzienności. Słowa, zdjęcia skrywające przeszłość i nakręcające energią na przyszłość. Byłoby ciekawie wrócić do tego. Tymczasem zerknijcie do galerii.
Pojechaliśmy do Dinozatorlandu. Fajna, szybka i zupełnie przypadkowa wycieczka. Ja byłam rano w niedzielę dopingować moje dzieciaki na egzaminie z taekwon-do, a potem mieliśmy kilka wolnych godzin do dyspozycji. Na tablicy korkowej w kuchni wisiała ulotka parku ruchomych dinozaurów. Co z tego wyszło? Zerknijcie na fotki. www.dinozatorland.pl

Ania

 

 
Targi Dziecięce, samochody i truskawki PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Czwartek, 21 Maj 2009 21:47

Hej!
Pewne ułatwienia wrzucania fotek na blog sprawiły, że mój przegrzany słońcem mózg zgłosił zapotrzebowanie na przystosowanie do zmian.

Poprzedni tydzień to jak zawsze maraton codzienności ubarwiony truskawkami. Ponoć te obecnie sprzedawane jedynie wyglądają jak truskawki i wartości odżywczo- zdrowotne mają znikome. Są jednak czerwone, śliczne i smakują wyśmienicie. Aha! I nikogo nie wysypało po nich:)

Chomik Nadii o wdzięcznym często zmieniającym się imieniu (Chomik, Mamusia, Pepka) zyskał nowego przyjaciela. Paulina dojrzała do decyzji wprowadzenia do pokoju nowego gryzonia po tragicznej śmierci Różyczki. Chomiczyca została w bestialski sposób obwąchana przez Grafita:( Nowy chomik jest rasy Panda (Nadii to Dżungarski). Kupiłyśmy klatkę, bazowe wyposażenie i chomiki pomaszerowały z nami na zajęcia do akademii.

Targi Dziecięce w Krakowie były kameralne, ale miłe. Nasi przyjaciele mieli wielkie stoiska (czarodziej) i świetnie prowadzone prelekcje o chustach elastycznych. Paulina pojeździła dziwnym urządzeniem. Dorwały konia z Hasbro - cudny jest! Wydoiły krowę, my pojeździliśmy sobie na Kettlerowych gokartach. Udało mi się nawiązać współpracę ze specjalistą od kartonów (produkuje rewelacyjne krzesła z kartonów i super klocki) i z fundacją szkoląca z pierwszej pomocy.

Spełniliśmy jeszcze jedno marzenie - wypożyczyliśmy autka na torze pod M1. Ostra jazda. Stwierdziliśmy, że takie auto to zdecydowanie fajny pomysł na prezent.

Wieczorem w niedziele poszliśmy pograć w kosza. Nadrabiamy braki w umiejętnościach celowania do kosza;) A wracając przez osiedle trafiliśmy na ... ogród z wielkimi rzeźbami zwierząt egzotycznych. Właścicielowi gratulujemy pomysłu!!!

Na zakończenie napiszę Wam zabawną anegdotkę związana z imieniem chomika Nadii. Nadia chomika nazwała na samym początku "Mamusia". W domu rozbrzmiewały teksty:

- Tato, pomóż mi Mamusię włożyć do klatki.
- Tato, bo Mamusia wyszła z klatki!

Ostatnio chomik jest po prostu Chomikiem, zatem przestałam żyć w tym koszmarze;)

Do usłysznia!

Ania  

 
Niewyprawa na Turbacz PDF Drukuj Email
Wpisany przez Artur A. Kasprzyk   
Poniedziałek, 11 Maj 2009 19:15

Tym razem zaplanowaliśmy sobie wędrowny weekend w Gorcach. W sobotę mieliśmy spakować plecaki, wrzucić do nich śpiwory i spróbować zdobyć Turbacz. Żeby nie obciążać dzieci zbyt długim marszem, mieliśmy przespać się w schronisku. Miała to być jedna z naszych małych wycieczek.

Dlatego właśnie wcześniej zarezerwowałem w schronisku pokój dla naszej czwórki i Grafita. Bo Gorczański Park Narodowy to jeden z niewielu w polsce parków narodowych przychylny psiarzom. Więc po Gorcach Grafit chodzi z nami, odwiedza górskie szlaki i podziwia widoki. A schronisko na Turbaczu jest jeszcze bardziej przyjazne, bo mili gospodarze chętnie dostosowują się do wymagań nawet takich specyficznych gości jak my. Zatem pokój dla "2+2+pies" czekał na nas na szczycie.

W sobotę rano zaczęła psuć się pogoda. Zrobiło się pochmurno i chłodno. Zatem szybko zweryfikowaliśmy plany, postanowiliśmy pojechać trochę później, wyspać się w górach, a rano wyruszyć do Doliny Kościeliskiej. Tym razem już bez Grafita. Bo do TPN nie wolno wprowadzać psów, jak ostrym tonem poinformował mnie nieprzyjemny głos w słuchawce. Jeszcze tylko szybko odwołałem naszą rezerwacją na Turbaczu i zaczęliśmy się pakować. Z domu wyjechaliśmy bez pośpiechu, spokojnie dotarliśmy do Koninek. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko i upiekliśmy kiełbaski. Poszliśmy spać, kiedy zrobiło się chłodno. Jednym słowem sielankowy wieczór w górach.

Ranek powitał mnie piękny, ciepły i słoneczny, ale obok w łóżku nie było Ani. Zaniepokoiło mnie to, więc zszedłem na dół i zobaczyłem że Ania śpi z Nadią, a na stole leży czopek z paracetamolem. Już wiedziałem, że nici z naszej wyprawy do doliny Kościeliskiej. Okazało się, że w nocy Nadia dostała wysokiej gorączki, męczyła się przez pół nocy. Na szczęście Ania znalazła w moim plecaku świeżo spakowaną apteczkę, a w niej czopki. Dzięki temu w miarę spokojnie przespały resztę nocy.Tym razem Ania nie wzięła naszej pokaźnej i wypchanej apteczki rodzinnej, ale ja postanowiłem do swojej podręcznej spakować kilka rzeczy dla dzieci. I zaraz się przydały.

A zatem nasza planowana wyprawa w góry skończyła się na moim spacerze z Grafitem, zabawie nad rzeką i grze w gumy. Nadia leżała w łóżku przez cały dzień, walcząc z temperaturą. Ja przynajmniej zrobiłem sobie kilka zdjęć, poczytałem gazetę w hamaku i poćwiczyłem trochę na świeżym powietrzu. Paulina pobawiła się z sąsiadami i goniła nad rzeką. Ania wyspała się nad rzeką po zbieraniu materiałów do akademii, dzięki czemu odrobiła nieprzespaną noc.

Mimo tej diametralnej zmianie planów naszą weekendową wycieczkę możemy uznać za udaną. A na Turbacz i tak pójdziemy. Może wtedy nie będzie burzy? Bo zapomniałem wspomnieć, że po południu zaczęło się chmurzyć i burzowe chmury krążyły dookoła. Było zagrożenie, że byśmy zmokli, gdybyśmy jednak poszli w góry.

Artur

Wykorzystany sprzęt

  • apteczka First Aid M 
  • plecak Tatonka Patience
  • plecak Victor 48 (nie wykorzystany)
  • plecak Tatonka Photopack

 

 
Czym pachnie wiosna? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 11 Maj 2009 09:54
Wiosna zawsze sprawia, że mój komputer bardziej się kurzy, telewizor stoi samotny, a dom jakby mniej zabałaganiony. Więcej czasu spędzamy w terenie. Rowery, rolki, koszykówka i granie w gumę to ostatnio nasze ulubione zajęcia. W plecaku jedzenie, a grill zapewnia nam codzienną dostawę mięsa dla moich mięsożernych dzieci. Uwielbiam to urządzenie. Obiad w ciągu 15 minut! Głównie kurczak, ale schab dzień wcześniej zamarynowany też jest wyśmienity. Za niedługo nakręce program "Ania ekspresowo" - nawiasem program Nigelli jest bardzo inspirujący.

Do Galerii wrzuciliśmy zdjęcia z Kurozwęk, w Wyprawach pojawił się opis wyjazdu do Szkocji, a w Wycieczkach nasza majowa przejażdżka rowerowa. Zrobiłam też opisy do zdjęć pomysłów na zabawę z dzieciakami. Mam nadzieję, że przydadzą Wam się.

Wpadliśmy znowu do Ogrodu Doświadczeń w Parku AWF. Jest genialnym miejscem. Paulina z Nadią uwielbiają tam chodzić. Jeździmy na rowerach, wpinamy się w ogrodzenie i robimy sobie piknik na trawie. Ostatnio nawet spotkałam się tam z moimi internetowymi koleżankami. Z jedną z nich było mi wyjątkowo miło się spotkać. Znamy się od 7 lat, łączy nas sieć i raz na dwa lata spotykamy się na realne pogaduchy:) Ach te współczesne przyjaźnie:)

Majówkę spędziliśmy w Krakowie śpiewając pieśni patriotyczne na Małym Rynku, goniąc gołębie i bawiąc się pukawkami - zabawka hit ostatnich dni. 

Bardzo dużo jeżdżę z dziewczynami na rowerach. Być może uda mi się wyskoczyć gdzieś z sąsiadką, która również przemierza Kraków z synkiem na rowerowych kółkach. W piątek dotarłyśmy do M1 na kosmiczny pokaz. Świetna sprawa. Polecam wszystkim. Paulina z Nadia były zachwycone, a Nadia do dziś powtarza, że "Mama zabrała ją w kosmos". A uwierzcie, że czasem mam ochotę - wysłać je w kosmos;)

Wpadliśmy też w przelocie do Lunaparku, który zawitał do Krakowa, przepuściliśmy 40 zł bez większego entuzjazmu. Człowiek jest wypaczony wizytami w parkach pokroju Alton Towers w Anglii. Nawiasem w Rabce wydaliśmy niemal 100zł przez 3 godziny dla jednego dziecka, a w Ravensburger SpieleParku w Niemczech za około 200 zł bawiliśmy się cały dzień całą rodziną.

W ten weekend planowalismy Zakopane i spacer jedną z dolin, ale ... Nadia promieniowała ciepełkiem. 39,5 już drugi dzień i brak innych objawów. W niedzielę spadła jej temperatura, ale robiła dziwne rzeczy - przyczepianie spinaczy do smyczy Grafita. Dziś czuje się OK, zakładam, że już po chorowaniu.

Ja poszłam na spacer po materiały do akademii (kamienie, gałęzie itd) położyłam się przy rzece i zasnęłam. Obudził mnie deszcz.

A z zabawnych historii:) Mamy w domu pufy. Są bardzo wszechstronne i dla małych i dla dużych ;) Ale po paru miesiącach flaczeją. Trzeba je napełnić. Zamawia się wór styropianu i kombinuje. Zabawa jest przednia, dom jest pokryty białymi kuleczkami. Da się posprzątać, pufy znowu są pełne.

Ania

 
Bizony w Kurozwękach PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 20 Kwiecień 2009 13:14

Jakiś czas temu natknęłam się na stronę polskiego stada bizonów w Kurozwękach. Pojechaliśmy tam wczoraj. 120 kilometrów wśród wiosennych krajobrazów, wypatrywanie bocianów ukończone sukcesem, przypadkowy przejazd przez Pacanów i kilka godzin fantastycznej rodzinnej rozrywki na świeżym powietrzu.

Obserwacja stada bizonów z przyczepy traktora (wjechaliśmy w sam środek stada!), mini zoo, zwiedzanie pałacu i drewniany plac zabaw oraz przejażdżka wielbłądem (na bizona nie można było wsiadać) kwalifikują tę niedzielę do udanych. Wkrótce więcej zdjęć z wycieczki i szerszy opis.

 

 
Wiosna, czy lato? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Czwartek, 16 Kwiecień 2009 07:17

Hej!

Jest ciepło, gorąco. Opony mamy wciąż zimowe, a w weekend jedziemy szukać bizonów w Polsce. Może się ochłodzi;)
W stadninie jest bajecznie. Z reguły siedzę i pracuję, gdy Paulina jeździ, a Nadia maluje w tym czasie. Wczoraj podglądałam lekcję. Patrzę, a Paulina najeżdża na przeszkodę. Najeżdża i skaczą. Po pierwsze nie wiedziałam, że Merino to tak skaczący kucyk z osiągnięciami na koncie. Po drugie siedzę w papierach, a Paulina twierdzi, że to już trzecia lekcja w czasie której skacze. Jak tak dalej pójdzie nie zauważę, kiedy przesiądzie się na dużego konia.

Dziś zakręcony czwartek. Wystartowaliśmy o 7:00 i zatrzymamy się za 15 godzin.

Na www do zrobienia są jeszcze tłumaczenia i wciąż czekają zdjęcia i opowieści z poprzednich kilku miesięcy. Ale na wszystko przyjdzie czas!

Tymczasem powodzenia wszystkim i uśmiechu na dzisiaj!

Ania

 
Spokojnych Świąt dla Wszystkich PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Piątek, 10 Kwiecień 2009 21:39

Kochani!

Dobrych i spokojnych Świąt! Obyście mieli czas i energię na realizację marzeń!

 
Rowerowo czwartkowo PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Piątek, 10 Kwiecień 2009 19:15

Wczoraj spędziłyśmy fantastyczny dzień.
Wybrałyśmy się na rowerową wycieczkę. Paulina w tym roku stała się prawdziwym kompanem pedałowania. Utrzymuje dość szybkie tempo i opanowała obsługę przerzutek. Nadia jeździ w foteliku. Sądzę, że to ostatni rok. Pojechałyśmy na pocztę, potem na plac zabaw do parku AWF, zahaczyłyśmy o sklep sportowy i wylądowałyśmy w Parku Wodnym.

Zrobiło się ciepło. W zasadzie nie widać wiosny, a lato. Znalazłyśmy fajne sandały w sklepie, Paulina przekazała swoje okulary przeciwsłoneczne Nadii, a sobie wybrała nowe. 

Do Parku Wodnego miałyśmy w linii prostej blisko, ale okazało się, że musiałyśmy objeżdżać parkingi marketu, objeżdżać ogrodzenie i przeprawiać się przez niezliczoną ilość przejść dla pieszych. 

Pierwszy raz zabrałam dziewczyny sama na basen. Organizacyjnie poszło sprawnie. Poszalałyśmy na zjeżdżalni aligator i ku naszej rozpaczy w pewnym momencie pojawiła się tam pani ratownik, która stwierdziła, że Nadia jest za mała. Zjechałyśmy ostatni raz i przerzuciłyśmy na inne atrakcje. Swoją drogą, to mimo iż do Parku Wodnego mamy 5 minut autem byłam tam pierwszy raz.

 

 
 
 
 
 

 
Kotek w iglo PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 09 Marzec 2009 11:30

Praca wre, klepię teksty, wrzucam zdjęcia. Za kilka dni opublikujemy stronę.

Tymczasem w międzyczasie Nadia i jej przyjaciel z przypadku - kotek przybłęda zamieszkali w iglo wykopanym przez Mamę. 

Jeździmy na narty, moczymy się w basenie i czekamy na wiosnę.

Do usłyszenia!

Ania

 

 
Testowanie wpisu z telefonu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Sobota, 14 Luty 2009 08:18
Wygląda na to, że wszystko działa sprawnie. Zatem relacje z frontu Tatonka Family będą także w tej formie. Ania
 
Gotowi, do startu? Start! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kasprzyk   
Poniedziałek, 09 Luty 2009 23:15

Zapach nowej przygody kusi i nęci. Tak jest i tym razem. Projekt Tatonka Family odpalony.
Strona wkrótce wypełni się treścią. Dziś jednak stwierdziłam, że blog powinien ruszyć natychmiast.

Zaraz też sprawdzę jak sprawnie da się zrobić wpis z telefonu.

Ania